Sztuki walki

Zrozumiano? Mówiąc to, pogardliwie obejrzał Old Shatterhanda od stóp do głowy. — Nie wątpię — odparł Shatterhand. — A ponieważ jest pan tak mądry, więc zechciej mi powiedzieć, jaki to upiór przeraził sztuki walki Boba? — Połknę cetnar kul bez masła i pietruszki, jeśli to nie był pański koń. — Zdaje się, że pan zgadł. — Aby to odgadnąć, nie trzeba nawet być dawnym gimnazjalistą, jak Gruby Jemmy.

Ale za pańskim pozwoleniem, panie... co pana właściwie sprowadziło do tej pięknej wody? — Nic nas nie sprowadziło. Sami znaleźliśmy drogę. Towarzysze roześmieli się z tej odpowiedzi, którą uważali za bardzo dowcipną. Ale Gruby Jemmy rzekł całkiem poważnie: — Tak? Naprawdę? Tego. bym się po panu nie spodziewał, gdyż pańska twarz nie wskazuje na to, abyś mógł bez pomocy znaleźć drogę. — A pańskie oblicze stwierdza, że nie zobaczyłbyś drogi nawet wtedy, gdyby ci do niej nos przytknięto.

Zwraca się więc do swego kumotra Jacka, chłopa z sąsiedniej wsi. - A kiedyż mi ten grosz oddacie? - pyta Jacek. - A na Wielkanoc - odpowie Maciek. I pożyczył mu ten grosz, Maciek konia kupił i wrócili obaj, każdy do swego domu. Z nadejściem Wielkanocy Jacek nie zapomniał upomnieć się o swój grosz. Maciek widzi go już z dala schodzącego do wsi z przyległego pagórka. Więc czym prędzej biegnie do żony i zdyszany kładzie się boso na desce w komorze, mówiąc żonie: - Żebyś Jackowi powiedziała, jako mąż twój umarł. Kiedy Jacek nadszedł, żona Maćka opowiada mu o śmierci męża. - A gdzież jego ciało? - pyta Jacek. tran-biomarine Babcia kosmiczna niespodziewanie oznacza dobre okienka.